Nie jest to danie rodem z restauracji posiadającej gwiazdkę Michelina. Nie sądzę, żeby w jakiejś restauracji serwowano takie cudo. Kluski, a w zasadzie ziołowe "kopytka" z moimi ulubionymi "słodyczami" zaspokoją nie tylko głód fizyczny. Bowiem czasami głodni jesteśmy przeszłości, tych smaków, których mogliśmy doświadczyć za małolata. Które wyryły nam się w bani i nie chcą ulecieć, tak jak czas. Więc czas na powrót, gdzie idealnym dopełnieniem będzie szklanka maślanki lub kefiru. Oto moja retrospekcja. Polecam
Arek Gie
Składniki:
100 g wędzonego boczku
225 g serka śmietankowego
1 jajko
70 g mąki pszennej
1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej
3 łyżki posiekanego koperku
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
1 łyżeczka suszonego czosnku niedźwiedziego
sól pieprz
Przygotowanie:
Na patelni przez chwilę smażymy boczek pokrojony w słupki, lekko podlewamy gorącą wodą. Smażymy na wolnym ogniu, cały czas mieszając, do momentu aż cała woda wyparuje. Wyłączamy i przykrywamy.
Do miski wrzucamy serek, wbijamy jajko, dokładnie mieszamy. Dodajemy mąki, koperek, natkę pietruszki, czosnek niedźwiedzi i pół łyżeczki soli. Całość szybko zagniatamy na jednolitą masę.
Blat posypujemy mąką. Z ciasta formujemy wałek o długości około 20 cm. Przy pomocy noża kroimy na około 2 cm kawałki.
Kluski gotujemy w osolonym wrzątku przez około 3 minuty, od momentu wypłynięcia na powierzchnię wody.
Podajemy z wcześniej usmażonym boczkiem.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz